(Fot. Włodzimierz Szczepański)

Były już dziki, żurawie czas na bobry. Nowy zaskakujący pomysł Jana Krzysztofa Ardanowskiego, ministra rolnictwa rządu PiS. Pomoże ograniczyć zniszczenia w najbardziej lubianym z żyrardowskich parków?

– Teraz nie wiadomo, co z tym bobrem zrobić, nawet jakby się go upolowało. A jeszcze jak ludzie sobie przypomną, że płetwa bobra ma – ponoć – właściwości afrodyzjaków, to się może okazać, że i problem bobrów się niedługo skończy – Jan Krzysztof Ardanowski stwierdził na niedawnej (7.06.) konferencji.

Minister rolnictwa chce „przekwalifikować” bobry i wprowadzić je na listę zwierząt łownych. Zaskoczył wieścią, że chce, aby to zwierzę mogło być wykorzystane do celów kulinarnych.

Bóbr należy do gatunków częściowo chronionych. Mogą być pozyskiwane przez odstrzał z broni myśliwskiej lub chwytanie w pułapki tzw. żywołowne, w okresie od dnia 1 października do dnia 15 marca.

Minister rolnictwa mówił na konferencji, że regionalne dyrekcje ochrony środowiska już wydają zgody na odstrzał tych gryzoni.

– Te odstrzały, na które są wydawane zgody, nie są realizowane, bo nie wiadomo, co z upolowanymi bobrami myśliwi mają zrobić: czy zutylizować, zakopać, czy spalić – powiedział.

A może zjeść? Chociaż w Żyrardowie system rzeczny był przez długi okres wykorzystywany do celów przemysłowych. Jak zaznaczył Jan Krzysztof Ardanowski – „bobry i żubry przez wieki były silnie zakorzenione w polskie tradycji kulinarnej”.

Minister chce zmiany przepisów z powodu strat, jakie wywołują bobry. Widać je doskonale również w centrum Żyrardowa. W sobotnie popołudnie odwiedziliśmy Park Dittricha. Oprócz pieńków powalonych drzew widać siatki chroniące przed niestrudzonymi gryzoniami.


Według szacunków z 2016 r. wzdłuż Pisi Gągoliny żyło pięć bobrzych rodzin. Według literatury na 1 km przypada jedna rodzina. W Żyrardowie upodobały sobie m.in. miejski park. Wycinka przez nie kilku drzew, to nie jedyne zmartwienie administratora parku. Ich podkopy uszkodziły system hydrotechniczny, co powoduje, że ucieka woda. W rozmowie z „Głosem” Andrzej Rakszewski, prezes Fundacji Ochrony Środowiska Naturalnego Miasta Żyrardowa i Okolic komentował, że te bobry uważają, że system stworzony w parku jest nienaturalny i należy go naprawić. Z pewnością wyrządziły wiele strat.

Na początku roku opisywaliśmy marsze żyrardowian w obronie dzików po okolicznych lasach. Nawet myśliwi byli niechętni pomysłom odstrzałów. Czy teraz skusi ich wizja pozyskania afrodyzjaków… bobrzego ogona?

Włodzimierz Szczepański

napisz maila ‹
ostatnie aktualności ‹

Jak oceniasz artykuł? Głosów: 8

  • 1
    BARDZO PRZYDATNY
  • 4
    ZASKAKUJĄCY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 1
    NIEPRZYDATNY
  • 2
    WKURZAJĄCY
  • 0
    BRAK SŁÓW

0Komentarze

dodaj komentarze

Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
tel. 603 755 223 lub napisz kontakt@glossk.pl

KUP eGŁOS

Artykuł załadowany: 0.194 sekundy