Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz podczas spotkania z mieszkańcami Skierniewic. Rozmowę zdominowały pytania o program „Czyste Powietrze”, zatory płatnicze i sytuację lokalnych przedsiębiorców. (fot. Anna Wójcik-Brzezińska)
Spotkanie Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z mieszkańcami Skierniewic i powiatu skierniewickiego miało być rozmową o funduszach, państwie i lokalnych problemach. Zdominował je jednak program „Czyste Powietrze”. Mieszkańcy mówili o długach, niewykonanych pracach i utracie zaufania do instytucji. Przedsiębiorcy o zatorach płatniczych, kontrolach, cięciach rozliczeń i groźbie zwolnień.
Minister funduszy i polityki regionalnej odpowiadała, że środki europejskie są dostępne, ale nie mogą zostać uruchomione bez oddzielenia spraw prawidłowych od tych, które objęte są postępowaniami prokuratury.
W czwartek, 11 czerwca, w Skierniewicach odbyło się otwarte spotkanie z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej oraz przewodniczącą Polski 2050. Towarzyszyła jej Katarzyna Nowakowska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Oficjalnie wizyta minister w Skierniewicach była związana m.in. z inwestycjami z KPO w województwie łódzkim i wizytą w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym, który otrzymał ponad 30 mln zł z KPO na rozwój opieki długoterminowej, cyfryzację i sprzęt kardiologiczny.
Mieszkańcy nie pytali jednak minister o szpital, lecz o „Czyste Powietrze” – program, który miał pomagać najuboższym właścicielom domów w wymianie źródeł ciepła i termomodernizacji, a dla części beneficjentów oraz lokalnych firm stał się źródłem dramatycznych zobowiązań.

„Pani minister, to nie są żarty. Mam niewypłacone wnioski z 2025 roku, z 2026 roku. I nadal kręcimy się w kółko tego programu »Czyste Powietrze«. A to odbija się na nas. (…) My też bierzemy pewne rzeczy z hurtowni i mamy swoich wierzycieli”.
Jedna z uczestniczek mówiła, że jej rodzina została poszkodowana na kwotę blisko 150 tys. zł, choć – według jej relacji – firma nie wykonała żadnych prac.
Przedsiębiorcy ze Skierniewic wskazywali na niewypłacone środki, obcięte rozliczenia i narastające zobowiązania wobec pracowników, ZUS, urzędu skarbowego oraz hurtowni.
Minister wskazywała, że właściwym adresat żali obywateli jest resort ochrony środowiska:
Z mojej pozycji to, co ja mogę zrobić, to wywrzeć ogromny nacisk na to, żeby oni wreszcie ten program uporządkowali. (...) W tym momencie mam 4,5 miliarda dosłownie leżących na stole funduszy europejskich, które chciałabym dać na Czyste Powietrze. Ale nie mogę.”
Jedna z lokalnych firm mówiła o kilkunastu inwestycjach, około milionie złotych wartości prac i 230 tys. zł potrąceń. Inny przedsiębiorca wskazywał, że jego firma ma około 30 pracowników, wykonane i skontrolowane budynki oraz około 2 mln zł zaległości po stronie programu.

Z sali padło również pytanie, czy państwo przewiduje odsetki za opóźnienia w płatnościach wobec firm, które – jak podkreślali uczestnicy – wykonały prace zgodnie z umowami. Pełczyńska-Nałęcz przyznała:
Od tego, że ministrowie pochowają się za biurkiem, problem nie zniknie. On dalej jest”.
Przedsiębiorcy rozkładali ręce, padły dramatyczne słowa: upadamy, jesteśmy zmuszeni do zwalniania ludzi, bo znaleźli się nieuczciwi (za których odpowiedzialność ponoszą wszyscy). Pytano o odsetki od wstrzymanych płatności. Minister nie złożyła obietnicy, ale przyznała rację co do ekonomicznego sensu roszczeń przedsiębiorców.
„Nie odpowiem na pytanie, czy tam będą odsetki, bo wyszłabym poza moją sprawczość i moje kompetencje (…) Jeżeli oddzielimy przypadki, gdzie jest prokuratura, od tych, które są czyste, to w lipcu spróbujemy złożyć do Komisji, żeby pierwsze półtora miliarda dać na Czyste Powietrze”.
Pełczyńska-Nałęcz nie próbowała bagatelizować sprawy. Powiedziała, że z perspektywy Ministerstwa Funduszy problem polega na tym, iż pieniądze europejskie przeznaczone na „Czyste Powietrze” są dostępne, ale nie mogą zostać przekazane do programu obciążonego poważnymi podejrzeniami. Wskazywała na 4,5 mld euro, które, jak mówiła „leżą na stole”, oraz na możliwość przeznaczenia łącznie do 9 mld euro z funduszy europejskich.
"Mój resort próbuje ręcznie oddzielać sprawy „czyste” od tych, które mogą być objęte postępowaniami, aby w lipcu wystąpić do Komisji Europejskiej o pierwszą transzę 1,5 mld euro".
To wystąpienie wpisuje się w komunikat Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej z 10 czerwca. Resort poinformował dzień przed spotkaniem, że dokumenty dotyczące wydatków na „Czyste Powietrze”, przekazane przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska między 23 kwietnia a 15 maja, zawierały nieprawidłowości. Według MFiPR zdarzyły się przypadki niewyłączenia wydatków objętych śledztwami, co uniemożliwiało przekazanie ich do Komisji Europejskiej. Ministerstwo wskazało również, że ryzyko dotyczyło pakietu wydatków do KE o wartości 3,5 mld zł, obejmującego nie tylko „Czyste Powietrze”, ale także drogi, koleje, metro, gospodarkę wodno-ściekową i podstawową opiekę zdrowotną.
Skala problemu jest już przedmiotem śledztwa Prokuratury Europejskiej. EPPO, jak udało nam się ustalić, prowadzi postępowanie dotyczące możliwych nieprawidłowości w programie, wskazując na potencjalne wady konstrukcyjne, które mogły umożliwić nieuczciwym wykonawcom wyłudzanie środków i wyrządzenie szkody tysiącom beneficjentów. Program jest współfinansowany przez Europejską Agencję Wykonawczą ds. Klimatu, Infrastruktury i Środowiska.

Obecni na spotkaniu przedsiębiorcy w Skierniewicach mówili:
„Na każdą umowę, którą podpisaliśmy z wojewódzkim funduszem, czy to w Łodzi, czy w województwie mazowieckim, mamy dokumenty. Wszystko było zaakceptowane przez fundusz”.
Przedsiębiorcy podkreślali, że działali w ramach zaakceptowanych procedur.
„Z programu »Czyste Powietrze« wyszło około miliona złotych. Do tej pory fundusz obciął nam 230 tysięcy. Pracuję na marży 10–20 procent. Z miliona obcięli nam 230 tysięcy. To ile zarobiłem (…) A teraz przychodzi urząd skarbowy i mówi: proszę zapłacić. Przychodzi ZUS i mówi: trzeba płacić. Ja to rozumiem. Płacę pracownikom, płacę koszty, robię wszystko, żeby przetrwać. (…) Ludziom za pracę powinno się zapłacić. Więc płacę ludziom za pracę. Płacę wszystkie koszty. Staram się, robię wszystko, żeby przetrwać”.
W kwietniu CBA zabezpieczyło dokumentację programu z okresu od 1 czerwca 2021 r. w KPRM, Ministerstwie Klimatu i Środowiska, Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, NFOŚiGW oraz we wszystkich 16 wojewódzkich funduszach. W czynnościach uczestniczyło 65 funkcjonariuszy CBA i czterech przedstawicieli OLAF. Co szczególnie ważne dla regionu łódzkiego, śledztwo powierzono Delegaturze CBA w Łodzi, choć dotyczy ono programu w skali całego kraju.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska przyznało w kwietniu, że w całym kraju toczy się około 700 postępowań prowadzonych przez prokuratury, Prokuraturę Europejską i Policję. Resort wskazał na zmiany z lat 2022–2023: wprowadzenie prefinansowania bez odpowiednich zabezpieczeń oraz zniesienie limitów kosztów jednostkowych dla termomodernizacji. Według MKiŚ to one stworzyły pole do nieuczciwych praktyk części wykonawców.
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej już w grudniu 2024 r. informował o zawiadomieniu do prokuratury dotyczącym kilku firm, których działania obejmowały około 6 tys. wniosków z całej Polski i dotacje o wartości około 600 mln zł. Fundusz wskazywał wtedy na podejrzenia oszustwa, wyłudzenia, fałszowania dokumentów, poświadczenia nieprawdy, zawyżania rachunków, wymuszania pełnomocnictw i realizacji nieefektywnych inwestycji.
W Skierniewicach ten ogólnopolski kryzys przybrał bardzo konkretną postać: ludzi, którzy zaufali państwowemu programowi, firm, które weszły w inwestycje, oraz samorządu, który ma być pierwszym punktem kontaktu dla mieszkańca. Miasto prowadzi punkt informacyjno-konsultacyjny programu przy ul. Senatorskiej 12. Według informacji urzędu punkt udzielił ponad 900 porad i pomógł w złożeniu blisko 840 wniosków.
WFOŚiGW w Łodzi wskazuje, że w ramach porozumień z gminami beneficjenci mogą składać wnioski w dodatkowych miejscach, w budynkach urzędów gmin i miast. Na liście takich jednostek są także gminy regionu skierniewickiego, w tym Bolimów.
Po reformie programu większą rolę mają odgrywać operatorzy. WFOŚiGW w Łodzi informuje, że od 31 marca 2025 r. operator ma prowadzić beneficjenta przez całą ścieżkę, od decyzji o inwestycji, przez wybór audytora i wykonawcy, po rozliczenie umowy. Najwyższy poziom wsparcia i prefinansowanie są dostępne tylko za pośrednictwem operatorów. Ma to chronić osoby starsze, uboższe i wykluczone cyfrowo przed nieuczciwymi wykonawcami.

Podczas spotkania w Skierniewicach padły również pytania o szerszą sprawność państwa, rozbieżności interpretacyjne w kontrolach, składkę zdrowotną płaconą z kilku tytułów, przywileje parlamentarzystów, politykę mieszkaniową oraz sposób rozdzielania środków unijnych w nowej perspektywie po 2028 r. Wspólnym mianownikiem tych pytań było zaufanie do instytucji, reguł i stabilności prawa.
Pełczyńska-Nałęcz mówiła, że państwo nie nadąża za skalą potrzeb inwestycyjnych: wymianą źródeł ciepła, termomodernizacją, fotowoltaiką, retencją i programami dla przedsiębiorców. Zastrzegała jednak, że uproszczenie procedur nie może oznaczać rezygnacji z kontroli, bo chodzi o pieniądze publiczne. W jej ocenie państwo musi jednocześnie ograniczać biurokrację i pilnować, by środki nie trafiały do podmiotów działających nieuczciwie.

Minister podczas spotkania w Skierniewicach zapowiedziała, że głosy ze Skierniewic wykorzysta w rozmowach rządowych z Ministerstwem Klimatu i instytucjami odpowiedzialnymi za program. Przyznała, że problem nie zniknie dlatego, że ministrowie „schowają się za biurkiem”. Dla przedsiębiorców i beneficjentów oznacza to jednak nadal oczekiwanie: na decyzje funduszy, rozliczenia, ewentualne odsetki, ustawę pomocową i odpowiedź na najważniejsze pytanie: kto zapłaci za szkody powstałe między publiczną obietnicą modernizacji domów a niewydolnym systemem jej finansowania.
MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:
Jak wybrać skuteczną reklamę zewnętrzną w Łodzi







Jak oceniasz ten artykuł?
Głosów: 18





0Komentarze
Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
Jak nic nie może to po co przyjechała
Tak przedtem to były tłuste koty a dzis wszystko wolno i jest praworządność młokos lekarz może zarobić dobrze ponad milion i może odrazu kupić porsze, można bez kolejki zdejmować paznokieć bo to ratuje życie ,można z KPO dostać milionowe dotacje tak jak dawny starosta rawski ,albo Łąckiemu bardzo byłpotrzebny ogrod zimowy to są naprawdę pilne potrzeby życiowe i artyści biedni ,a zwykły emeryt musi umieć przeżyć za 1800 zł. Wstyd i hańba !
Kłamali ,kłamią i będą kłamać! Jak dali na dzieci 800+ to ile było ,że na meneli jak sami w rok biorą 1,6 miliona to super. Wstyd!
Jak się ma w rządzie takich ministrów jak ta gwiazda to nawet Dubaj zbankrutuje. Ta kobieta zachowuje się jakby ubyła w pozycji a przecież nie jest ministrem i za to bierze wypłatę. Może zatem lepiej wziąć się za pracę. Destrukcję proszę zostawić Kaczyńskiemu.
W jakimż fantastycznym kraju żyjemy! Ministrowie - bezsilni ! Rząd - chaotyczny ! Instytucje państwowe popodpisywały umowy i ich nie przestrzegają ! Przedsiębiorcy - bankrutują. Obywatele, którzy zaufali państwu - popadli w dramatyczne długi! Instytucja odpowiedzialności zbiorowej - kwitnie ! Wykryto kilkaset nieprawidłowości (szkoda, że tak późno, szkoda, że nie kontrolowano tego na bieżąco!) - ukarano wszystkich ! To tak, jakby odkryto kilkanaście oszukańczych stacji benzynowych i zablokowano dystrybucję paliwa w całym kraju - do wyjaśnienia!?... i niech się martwią konsumenci !
Fajnie, że Pani Minister znalazła czas na wycieczkę do Skierniewic. Szkoda tylko, że ten cały PR-owy lans opłacamy z naszych podatków. My płacimy, Wy się uśmiechacie do kamer, a w sklepach i przy opłacaniu rachunków to nam robi się coraz ciężej. Brawo za wyczucie nastrojów społecznych.
Wizyta Pani Minister to zwykły PR, z którego nie wynikają żadne konkrety dla skierniewickich przedsiębiorców. Czas na realne działania, a nie puste słowa.
po dlugiej nieobecnosci w Skierniewicach myslalem, ze moze cos ruszylo do przodu, ale wniosek jest jeden nie ma tu po co wracac. To, jak teraz wyglada prowadzenie biznesu w tym kraju i w naszym miescie, to istny koszmar. Poprzednia wladza miala swoje za uszami, ale teraz jest pod tym wzgledem tylko gorzej. Sorry za brak polskich liter.
Z drugiej strony, mam ogromny szacunek dla tych wszystkich, którzy zaczęli w końcu mówić o tym głośno. Nie oszukujmy się – Skierniewice to dość hermetyczne środowisko. Często panuje tu niepisana zasada, żeby „lepiej się nie wychylać” i nie psuć relacji. Dlatego tym bardziej jestem pod wielkim wrażeniem, że minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zdecydowała się na przyjazd do nas. To, że ktoś ze szczebla centralnego pofatygował się do naszego miasta, żeby stanąć z ludźmi twarzą w twarz i otwarcie rozmawiać o tych trudnych sprawach, daje chociaż cień nadziei, że głos z regionów jest słyszany. Oby tylko za tymi ważnymi słowami i nagłośnieniem problemu szybko poszły realne czyny i odblokowanie płatności.
W punkt. Pracuję na co dzień w jednej z hurtowni budowlanych w Skierniewicach i to, co się teraz dzieje, to jest po prostu równia pochyła. Widzę to z pierwszej ręki. Codziennie rozmawiam z lokalnymi przedsiębiorcami, wykonawcami, właścicielami mniejszych i większych firm budowlanych. Ludzie przychodzą po towar i są zwyczajnie załamani. Nie wypłacają im pieniędzy za wykonaną pracę, zatory płatnicze rosną w zastraszającym tempie. To jest prawdziwy dramat i ostateczny upadek zaufania do Polskiego Państwa. Jak ci ludzie mają funkcjonować, utrzymać swoich pracowników, sprzęt i jeszcze płacić podatki, skoro na samej górze brakuje przepływu pieniędzy? To jest reakcja łańcuchowa – oni nie dostają kasy, nie mają za co kupić u nas materiałów, budowy zwalniają lub stają, a zwykli pracownicy drżą o swoje wypłaty.
Kiedyś, w swojej naiwności, zaufałem Hołowni. Że młody, obyty, mówi inaczej niż te "zacietrzewione Kaczorki ze stropianowego kurnika". Będzie inaczej - myślę sobie. A dostałem kłótną i egoistyczną Pełczyńską - Nałęcz. Hołownia oddaj głosa, mojego głosa a tę karykaturę ministra wyślij na Ambasadę do Mongolii.
"Jestem najpiękniejsza, najmądrzejsza i wyjątkowo inteligwentna. Cieszcie się, że jestem. Nawet nie wiecie, jakiego zaszczytu dostąpiliście widząc mnie na zywo". Z tego pseudopobytu w Skierniewicach płynie jeden wniosek - żaden rząd i żaden Sejm nie jest potrzebny Polsce ponieważ jestem ja ze swoim ego i zdolnością do skonflikowania wszystkich ze wszystkimi. Tej Pani zaszkodziło wszystko, od śniadania po urząd, który niezasłużenie i bez jakiegokolwiek przygotowania piasatuje. Jej nieprzebrane pokłady egoizmu i całkowity brak poszanowania innych kwalifikuje raczej do roli Naczelnego Narcyza a nie do roli polityczunia - takiego z własnym gronem potakiwaczy. Słuchałem i choć minęło już trochę czasu to uszy bolą do dzisiaj.
Żenujące.... a za czyste powietrze mam nadzieję że ta Pani i wielu z ministerstwa odpowiedzą finansowo i karnie.