Zakon spod polskiego nieba

2 lutego 2026Przeczytaj Artykuł

„Zakon ten jeden jest między wszystkimi zakonami, którego fundatorem jest Polak” – pisał Jędrzej Kitowicz. W Puszczy Mariańskiej te słowa nabierają realnego kształtu: drewnianego kościoła, skromnej izby pamięci i wspólnoty, która przetrwała rozbiory, kasaty i niemal całkowite zapomnienie.

Do Puszczy Mariańskiej przyjeżdża się nie po spektakularne zabytki, lecz po opowieść. Według przekazów to tu Jan III Sobieski zatrzymał się w drodze pod Wiedeń, odpoczywając pod lipą i modląc się u swego spowiednika, św. Stanisława Papczyńskiego. Dziś w tym miejscu stoi pomnik króla, kamień z inskrypcją i młode drzewo – symbol pamięci przywróconej wysiłkiem mieszkańców.

Pan Wiesław, regionalista i społecznik, opowiada historię tej lipy jak rodzinny mit: o wykopanej „dzikiej” sadzonce, o uschnięciu i o wytrwałym podlewaniu, w które włączyli się marianie. Drzewo przeżyło – tak jak zakon, który niemal zniknął z mapy historii.